
Bo warto przypomnieć, że „Sranda” po orawsku znaczy po prostu… żart. I choć sama historia konia wcale żartem nie była, to był to chyba pierwszy taki przypadek w gminie, który wielu osobom mógł wydawać się wręcz nieprawdopodobny.
W tamtym roku porzucony koń potrzebował pomocy i opieki. Dzięki zaangażowaniu Wójta Gminy Jabłonka oraz współpracy z pensjonatem dla koni w Chyżnem udało się zapewnić mu bezpieczne miejsce i spokojny dach nad głową.
Z czasem Sranda stał się lokalną legendą i bohaterem internetowych opowieści. Po tym, jak Kałamaga w swoim stand-upie w Jabłonce uruchomił wyobraźnię publiczności historią o tym, że koń siedzi u Wójta na kanapie, a później temat pojawił się także na antenie RMF FM, cała opowieść zaczęła żyć własnym, bardzo żartobliwym życiem.
A reszta to już tylko domniemania, czy z poziomu kanapy oglądał sesje rady gminy.
Dziś możemy już oficjalnie poinformować: Historia kanapowa dobiegła końca.
Sranda został adoptowany i przewieziony na spokojne zielone pastwiska i prowadzi teraz życie:
- zero polityki
- zero internetu
- 100% trawy i świętego spokoju
Na pożegnanie Sranda nie potrzebował wielu słów, wystarczyła marchewka z ręki Wójta, żeby elegancko zamknąć całą „historię kanapową”.
Krótko mówiąc — historia „Żartu” zakończyła się naprawdę szczęśliwie.